Nowy gracz w mieście! Jeśli słyszałeś kiedyś o OMODA – gratulacje, jesteś prawdopodobnie jednym z nielicznych, którzy nadążają za lawiną nowości w segmencie motoryzacji elektrycznej. Jeśli nie – spokojnie, zaraz nadrobimy zaległości. Najnowszy model marki, OMODA 9, nie tylko śmiga na prądzie, ale też stawia wysoko poprzeczkę w świecie SUV-ów o zeroemisyjnych ambicjach. Lekka ekstrawagancja w designie? Jest. Cyfrowe bajery, które zachwycą nawet kosmitę z przyszłości? Oczywiście. I ta obietnica, że wreszcie możemy wyglądać stylowo, a jednocześnie nie dławić się spalinami. Zapnij pasy, startujemy w elektryczną przygodę!
Marsjański wygląd na ziemskich drogach
Wizualnie OMODA 9 wygląda, jakby przybyła prosto z planu zdjęciowego futurystycznego filmu. Sylwetka SUV-a zaprojektowana z rozmachem, ale bez przesady – można by rzec: odważna, lecz nie przerysowana. Niska linia dachu i muskularne przetłoczenia nadają jej charakter sportowy, który świetnie koresponduje z chromowanymi akcentami i ekspresyjnym grillem. A światła LED w kształcie litery „Y”? Mistrzostwo minimalizmu z nutą „hej, patrzcie na mnie!”.
Wnętrze, czyli cyfrowa oaza dla miłośników gadżetów
Po otwarciu drzwi mamy do czynienia z czymś, co wygląda jak mobilne studio do podcastów z 2040 roku. Dwa ogromne ekrany panoramiczne, cyfrowy kokpit, wygodne fotele (z funkcją masażu, a jakże!) i system audio, który sprawia, że nawet Twój playlistowy guilty pleasure brzmi jak koncert na stadionie Wembley. Przestronność? Bez dwóch zdań – OMODA 9 zadowoli zarówno kierowców Ubera jak i rodziny 2+3+pies.
Jak to jeździ, czyli zero-emisyjna radość z prowadzenia
OMODA 9 kryje w sobie napęd elektryczny oferujący zarówno dynamiczne przyspieszenie, jak i zasięg sięgający nawet 500 km na jednym ładowaniu (według producenta, rzecz jasna – w realu raczej bliżej 450 km, zwłaszcza jeśli lubisz klimę i radio na full). Przyśpieszenie od 0 do 100 km/h w około 7 sekund? Dla SUV-a to niemal baletowy piruet. A to wszystko niemal bezszelestnie i z kosmiczną płynnością. OMODA nie tylko wygląda przyszłościowo – ona się tak zachowuje.
Technologiczna ekstrawagancja
Systemy bezpieczeństwa? Czuwają nad każdym zakrętem. Asystent pasa ruchu, monitorowanie martwego pola, adaptacyjny tempomat i – uwaga – automatyczne parkowanie, które pozwala przypomnieć sobie, jak miło jest być pasażerem we własnym aucie. OMODA 9 potrafi nie tylko prowadzić się sama na parkingu, ale ma też opcję rozpoznawania twarzy kierowcy, dzięki czemu wie, kiedy jesteś w nastroju bojowym, a kiedy po prostu marzysz o cichym powrocie do domu.
Ile kosztuje ta przyjemność?
No dobrze, ale przejdźmy do sprawy najważniejszej – ile kosztuje OMODA 9? Cena startuje w Polsce od ok. 180 000 zł, co na pierwszy rzut oka może wydawać się kwotą z kosmosu. Ale gdy weźmiemy pod uwagę wyposażenie, zasięg i ogólne „wow” jakie budzi ten elektryczny czołg wśród przechodniów, to… chyba da się to przełknąć. Tym bardziej jeśli pamiętamy o dotacjach na auta elektryczne i niższych kosztach eksploatacji.
Opinie – déjà vu czy nowa jakość?
Pierwsi recenzenci podkreślają jedno: OMODA 9 może namieszać w segmencie średnio-wysokiej klasy SUV-ów. Zachwyca designem, technologią i komfortem jazdy. Krytycy marudzą jedynie na brak wersji z napędem na cztery koła oraz oprogramowanie multimedialne, które – jak to często bywa – czasem działa z opóźnieniem. Ale to przecież SUV, nie PlayStation, prawda?
OMODA 9 zasługuje na uwagę, i to nie tylko dlatego, że ma futurystyczny wygląd. To auto pokazuje, że elektromobilność może być nie tylko ekologiczna, ale też po prostu przyjemna, praktyczna i stylowa. Choć cena nie jest niska, mamy przed sobą pojazd, który może śmiało konkurować z bardziej znanymi graczami na rynku. Czy jest to nowa era SUV-ów elektrycznych? Być może. Ale jedno jest pewne – przy OMODA 9 trudno przejść obojętnie.
Zobacz też: https://meskimokiem.pl/omoda-9-cena-dane-techniczne-wnetrze-i-opinie/