Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, co łączy maratońskiego kolarza, niedzielnego rowerzystę i człowieka, który myśli, że stylówka na szosie to połowa sukcesu – odpowiedź jest prosta: marka Assos. To nie jest kolejna firma od sportowych ciuchów, która wypuściła neonowe lycry, licząc, że rzucisz się na nie jak na przecenę w Decathlonie. Assos to szyk, funkcjonalność i wyczynowe podejście do każdego detalu. No i trochę snobizmu, ale tak uroczego, że aż chce się go nosić!
Krótki romans ze Szwajcarią, czyli skąd się wziął Assos
Wiesz, że Szwajcarzy wynaleźli nie tylko zegarki, scyzoryki i czekoladki w kształcie gór, ale też… idealne spodenki rowerowe? Tak, mówimy o Assos. Firma powstała w 1976 roku, kiedy Tony Maier-Moussa stwierdził, że wszystko inne już ma, więc czas zrewolucjonizować kolarstwo. Tak powstały pierwsze aerodynamiczne kombinezony i pierwsze spodenki z wkładką z lycry – bejbi, to była rewolucja większa niż 29-calowe koła!
Najlepsze produkty, czyli high-end z pepitką
No dobrze, czym więc urzeka Assos oprócz ceny, za którą można by opłacić pół triathlonu? Zacznijmy od podstaw – spodenki rowerowe. Modele z serii Equipe RS to jak Ferrari wśród kolarstwa szosowego: szybkie, dopasowane i nie zostawiające miejsca na kompromisy (ani na bieliznę – kto nosi majtki pod spodenki z wkładką?!). Są też wersje dla mniej zaprawionych w boju, jak Mille GT – kompromis pomiędzy komfortem a domowym budżetem.
Kurtki? Proszę bardzo. Model Assos Mille GT Winter Jacket to pogromca chłodnych poranków i przeciwnik nr 1 dla zimowego wiatru z boku. Tkaniny użyte w produktach są jak z innego świata – wodoodporne, oddychające, i tak miękkie, że Twoja bluza dresowa spojrzy na Ciebie z zazdrością.
Nie tylko styl, ale też technologia
Bo jakość idzie w parze z innowacją. Assos stosuje opatentowane tkaniny typu Type.441, które mają więcej certyfikatów niż przeciętny doktor habilitowany. Ich wkładki żelowe do spodenek dostosowują się do Twojej pozycji na siodełku niczym inteligentna poduszka, której używałby Tony Stark, gdyby jeździł na rowerze. A do tego smart detale: bezszwowe wykończenia, silikonowe taśmy zapobiegające przesuwaniu, kieszenie z siateczki i zamek odpinany jednym palcem – nawet w rękawiczkach!
Co sądzą użytkownicy – subiektywny (ale szczery) przegląd opinii
Zagłębiając się w fora kolarzy, wygląda to tak, jakby Assos był niczym kultowy bar mleczny – kto raz spróbował, już nigdy nie chce wracać do „marketowych” alternatyw. Użytkownicy najczęściej chwalą dopasowanie („leży jak druga skóra!”), komfort jazdy na długim dystansie i trwałość, dzięki której spodenki nie wyparują po 3 praniach.
Oczywiście są głosy, że „drogo jak za komplet ciuchów do pedałowania po lesie” – ale entuzjaści kontrują: „to jest inwestycja w tyłek i kręgosłup – bezcenne!”. No i jak tu się nie zgodzić?
Dla kogo Assos nie jest – uczciwe ostrzeżenie
Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z rowerem i jedynym wymaganiem wobec spodenek jest to, żeby nie gryzły, to Assos może wydać Ci się mało rozsądny ekonomicznie. Ale jeśli wiesz, ile znaczy dobrze oddychający materiał, który nie podrażnia podczas 6-godzinnej jazdy (bo umówmy się, czasem jedziesz dłużej do piekarni niż planowałeś), to wiesz, że Assos to wybór serca i rozumu.
Po więcej informacji o tej niezwykłej marce zajrzyj tutaj: Assos.
Wiesz już, że assos to coś więcej niż odzież kolarska. To filozofia. To sztuka komfortu na dwóch kółkach. To uczucie, gdy każda część garderoby mówi: „hej, jesteśmy w tym razem – przez wiatr, deszcz i te dziury w asfalcie, które zawsze cię zaskakują”. Jeśli więc Twoje pośladki zasługują na coś więcej niż tapicerowany plaster miodu, który udaje wkładkę – już wiesz co robić. Hop na siodełko… w stylu Assos!