W świecie, gdzie podróże stają się nie tyle relaksem, co sztuką życia, znalezienie miejsca, które oferuje coś więcej niż tylko czyste prześcieradła i dostęp do Wi-Fi, graniczy z cudem. Ale spokojnie – nie trzeba już przeszukiwać internetu w poszukiwaniu perełek. Polska, choć nie wszystkim kojarzy się z luksusem o międzynarodowej klasie, może się pochwalić hotelami, które nie mają sobie równych. Przedstawiamy ranking na rok 2023: oto najbardziej luksusowy hotel w Polsce i kilka jego najpoważniejszych konkurentów. Gotowi na podróż do świata marmurowych łazienek, prywatnych spa i win z piwniczki droższych niż Twoje auto? Śmiało, zanurz się w luksusie.
Ranking luksusu – komu należy się korona?
Wybór „najbardziej luksusowego hotelu w Polsce” to zadanie równie trudne, jak porównywanie Ferrariego z Bentleyem – oba robią wrażenie, ale w nieco inny sposób. Pod uwagę bierzemy nie tylko jakość pokoi (bo same poduszki z gęsiego puchu już nie wystarczą), ale również obsługę, zaplecze gastronomiczne, udogodnienia wellness i… poziom szampana w minibarku.
Na pierwszym miejscu naszego rankingu 2023 bezapelacyjnie staje Hotel Raffles Europejski Warsaw. Położony przy Trakcie Królewskim, to miejsce, gdzie historia spotyka się z nowoczesnością, a obsługa zna Twoje imię zanim jeszcze przekroczysz próg. Wnętrza? To dzieła sztuki – dosłownie. W hotelu znajduje się ponad 500 oryginalnych prac polskich artystów.
Opinie gości – kto się zachwyca, a kto czepia?
Wiemy, że nawet najbardziej luksusowy hotel w Polsce nie ucieknie przed opiniami w internecie. A te, w przypadku Raffles Europejski Warsaw, są jednogłośne – „raj na ziemi”, „najlepsze śniadanie w życiu” czy „nie chcę stąd wyjeżdżać”. Goście doceniają nie tylko imponujący poziom usług, ale i dbałość o najmniejsze szczegóły. W recenzjach stale przewija się temat concierge’a, który potrafi zorganizować bilety na wyprzedane przedstawienie, kolację na dachu z widokiem na Zamek Królewski i (prawdopodobnie) zamówić jednorożca – wszystko z uśmiechem i bez cienia stresu.
Oczywiście, zawsze znajdzie się ktoś, komu przeszkadzało „zbyt miękkie łóżko” albo „zbyt bogate menu śniadaniowe” – ale nie oszukujmy się, ci ludzie zapewne narzekają nawet w spa.
Portfele w pogotowiu – ile kosztuje luksus?
Powiedzmy sobie szczerze – luksus nie jest tani, a najbardziej luksusowy hotel w Polsce nie zrobi wyjątku. Za jedną noc w apartamencie prezydenckim w Rafflesie Warszawa zapłacimy nawet 12 000 zł. Standardowy pokój? Od około 1500 zł w górę. Ale hej – to nie cena, to inwestycja w niezapomniane wspomnienia (i znakomite zdjęcia na Instagramie).
Dla porównania, hotele pokroju Bristol Warszawa czy Hotel Bania Thermal & Ski w Białce Tatrzańskiej również oferują wysoki standard, ale w nieco bardziej przystępnych cenach: od 700 do 2000 zł za noc. Wciąż luksus, ale z mniejszym bólem portfela.
A co poza Warszawą?
Nie samą stolicą Polska żyje. Luksus kwitnie też w bardziej „zielonych” okolicznościach przyrody. Quadrille Relais & Châteaux w Gdyni to hotel tylko dla dorosłych, urządzony w stylu inspirowanym „Alicją w Krainie Czarów”, gdzie każdy detal zachwyca. Zachwycające są też ceny – od 1000 zł wzwyż, ale za spokój, dizajnerskie wnętrza i saunę fińską w podziemiach warto zapłacić.
Na południu nie zawodzi Dr Irena Eris SPA Hotel w Krynicy-Zdroju – sanktuarium piękna i relaksu. Testujemy, masujemy, jemy i nie wychodzimy z szlafroka przez trzy dni. Ceny? Od 800 zł za noc, a wspomnienia o masażu czekoladą – bezcenne.
Wybór najbardziej luksusowego hotelu w Polsce to jak wybieranie ulubionej czekoladki z bombonierki – niby każda świetna, ale jedna jednak wygrywa. Raffles Europejski Warsaw w 2023 roku ustawia poprzeczkę niebotycznie wysoko, jeszcze bardziej niż jego imponujące sufity. Dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż tylko noclegu – szukają przeżycia, prestiżu i odrobiny dekadencji – to miejsce jest bezkonkurencyjne.
A jeśli jednak Twoje serce (i karta kredytowa) skłania się ku mniej ekstrawaganckim, ale wciąż pięknym hotelom – mamy świetne wieści. Polska w 2023 roku to istny luksusowy raj, rozciągający się od Bałtyku po Tatry. I kto powiedział, że trzeba lecieć na Malediwy, by poczuć się po królewsku?