Kiedy za oknem szaro i buro, a herbata nie smakuje już tak dobrze jak latem (czyli nigdy nie smakowała dobrze, ale robimy, co możemy), jest tylko jedno lekarstwo na listopadową chandrę: dobra polska kinematografia. Netflix, choć znany ze swoich zachodnich hitów, potrafi zaskoczyć także tym, co ma do zaoferowania z naszego rodzimego podwórka. A przyznajmy, filmy polskie na Netflix potrafią być lepsze niż pierogi babci — bo ile razy można jeść ruskie bez sosu? Zatem zaopatrzcie się w popcorn (albo kiszone ogórki, kto wam zabroni?) i ruszamy w filmową podróż po perełkach 2023 roku!

Miłość, zdrada i… kasza gryczana — Planet Single: Osiem Historii

Na początek, coś lekkiego, przyjemnego i… bardzo polskiego. „Planet Single: Osiem Historii” to antologia opowieści o miłości w różnych odsłonach. Mamy tu wszystko: pierwsze randki, rozczarowania, nieporozumienia i „tego jedynego”, który okazuje się być… szwagrem koleżanki. Co ciekawe, każda z historii została wyreżyserowana przez innego twórcę, co sprawia, że oglądanie tego tytułu przypomina emocjonalny rollercoaster — ale taki, na którym chcesz jechać jeszcze raz. Idealne na zimowy wieczór z drugą połówką lub kieliszkiem wina. Albo i jednym, i drugim.

Kryminalna uczta — Wielka Woda

Polacy kochają kryminały, a kiedy dorzucimy do tego katastrofę naturalną, jak powódź stulecia we Wrocławiu, robi się naprawdę gorąco (albo raczej mokro). „Wielka Woda” to seria, która z powodzeniem mogłaby konkurować z zachodnimi hitami pokroju „Czarnobyla”. Scenariusz wciąga bardziej niż mokre skarpetki, a klimat lat ’90 pokazuje, że nawet bez smartfonów można było nieźle narozrabiać. Aktorzy robią robotę, dialogi skrzą się jak śląski węgiel, a wszystko to w rytmie niepokojącej muzyki. Krótko mówiąc: warto.

Trochę śmiechu, trochę łez — Broad Peak

Nie, nie chodzi o kolejną opowieść o tym, jak polska ekipa górska podbija świat (chociaż… właśnie o to chodzi!). „Broad Peak” to film oparty na prawdziwej historii Macieja Berbeki, jednego z najwybitniejszych himalaistów. Ale zanim zaczniecie przewracać oczami na myśl o kolejnej biografii „ku pokrzepieniu serc” — spokojnie. Ten film porusza tematy odwagi, pasji, ryzyka i… zwykłego ludzkiego smutku, których nie znajdziecie w amerykańskich produkcjach. Świetne zdjęcia, doskonałe aktorstwo i scenariusz, który trzyma w napięciu do ostatniego… szczytu.

Gorzka prawda o influencerach — Fanfic

Gdzieś pomiędzy TikTokiem a Instagramem rozgrywa się akcja filmu „Fanfic” — opowieści o młodych ludziach, którzy próbują znaleźć siebie w świecie pełnym filtrów i lajków. Brzmi banalnie? A jednak! „Fanfic” zaskakuje dojrzałością, tematyką tożsamości i poszukiwaniem siebie, często ignorowanymi w mainstreamowej kinematografii. To nie tylko film dla młodzieży, ale też dla wszystkich rodziców, którzy zastanawiają się, co tak naprawdę dzieje się w głowach ich dzieci. A odpowiedź może być bardziej złożona niż hasło Wi-Fi domowej sieci.

Nie tylko dramaty — Kryptonim Polska

A teraz coś z zupełnie innej beczki — „Kryptonim Polska” to komedia polityczna, która bawi, drażni, śmieszy i czasem też przeraża, bo… jest zaskakująco bliska rzeczywistości. Film nie boi się żartów z narodowych stereotypów, polityki i wszystkiego tego, co na co dzień dzieli społeczeństwo. Ale robi to z wdziękiem, dystansem i gagami, które rozbroją nawet najbardziej spiętego Janusza z Radomia. Jeśli potrzebujecie odreagować po ciężkim tygodniu — to będzie strzał w dziesiątkę.

Dlaczego warto postawić na polskie produkcje?

Choć konkurencja w katalogu Netflixa jest ogromna, rodzime tytuły coraz częściej wychodzą z cienia amerykańskich blockbusterów. Filmy polskie Netflix robią się coraz bardziej odważne, aktualne i różnorodne. W 2023 roku widać, że nasi twórcy nie boją się trudnych tematów, ale potrafią też wywołać uśmiech — często zupełnie nieoczekiwanie. A jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości, niech zerknie tutaj: filmy polskie Netflix — jest z czego wybierać!

Podsumowując: polskie filmy na Netflix w 2023 roku to gratka dla każdego – i kinomana, i weekendowego kanapowicza. Mamy tu różnorodność jak w barze mlecznym: od łez rzewnych po śmiech do bólu brzucha. Oglądajcie, wspierajcie rodzimą kinematografię i dzielcie się swoimi odkryciami. Bo może się okazać, że najciekawsze historie nie są opowiadane przez Hollywood, ale właśnie u nas, między Zabrzem a Zakopanem. Miłego seansu i nie zapomnijcie wyłączyć autoplaya – bo z trzydziestu minut robi się łatwo siedem godzin.